środa, 14 kwietnia 2010
Naalbinding- needle knitting- tkanie igłą
After a very long time I return:) Maybe not with a full speed as I haven't got much time recently for re-enactment goods... Even though, I try to learn new things and for a while now I think about medieval  mittens and socks for next winter. 

Why did I decide to learn naalbinding? First of all it's quite hard to find here someone who can make mittens for you. Secondly, my favourite rule is: if someone can learn how to do, so can I! 

I started with asking my friend Helen how to do naalbinding (internet instructions were always only confusing me... It's always easier when someone shows you how to do it!) Helen has a very interesting way of doing the stiches- completely the other wat round but the finished pattern looks absolutely correct. Basically you start with a loop, and then you work from left to right going into the loop above and then through two loops you have just made. Hope it will be more clear on the pictures below.







I was doing a bit to teach myself, then I went round and round and then... I ended with my first naalbinding sock.


Advantages: it's very soft, stiches are very small so similar  to Coppergate sock

Disadvantages: working Helen's way I could not work the heel as it should be done (so to leave the hole and then work the heel separately). I had to go back and forward on the heel section and then attach somehow the upper part (few rows that go round). 

Since then I changed the technique and got brave enough to try the web findings. I can recomend Bernhard's website. I also found two videos, both in German but you can easily understand everything. 

 Oslo stich

Asle stich

In result I am doing a lot of tests with different wool and tension. I started with normal wool, following the above video for Oslo stich and... I ended up with huge loops. Then I bought some thick wool when visiting Poland and did the same stich, but the holes/ loops didn't seem so big. Next I  taught myself how to use the technique but not to work on a thumb- you do the same stich but you don't put your thumb into loop that is forming. This means you can use even thin wool but you can still end up with a dense stich. 

Below two pictures showing piece of naalbinding: first- loops made using your thumb, second- no thumb but same technique. It may look similair on the pics but on the second one the holes are much smaller, therefore I hope it will be much warmer.





This hopefully will end up as a real mitten, not only as a sample piece... I will let you know soon:)

****************************

Po polsku Panie i Panowie! :) 

Zdaję sobie sprawę, że idzie lato, wierzcie mi jednak iż nie czuć tu tego tak jak na Ziemi Ojczystej... Wciąż myślę więc o tym , co zrobić żeby było mi ciepło :) Naalbinding zawsze brzmiał tajemniczo i strasznie skomplikowanie... przeglądnęłam wiele stron www z instrukcjami naalbindingu i nic- mój mózg tej techniki nie ogarniał. Pewnego dnia poprosiłam więc koleżankę Helen żeby mi pokazała tkanie igłą na żywo. Rezultat to moja pierwsza średniowieczna skarpeta:) - zdjęcie w tekście powyżej.

Zalety: mięciutka; drobny ścieg (podobny do skarpety z Coppergate), łatwo się robi

Wady: przez to, że jest to drobny ścieg, robi się ją wieki; nie jest to prawidłowy sposób tkania igłą... zauważcie jak wyrobiona jest pięta- w tym przypadku zamiast zostawić dziurę i dorobić ją na końcu, musiałam oszukać i wyrabiać piętę aż do końca a na końcu dorobić górne rzędy...

Sposób Helen nie jest doskonały, pomimo tego że efekt finalny wygląda jak oryginalny ścieg. Zawzięłam się więc i postanowiłam dać ponownie szansę internetowi. Podaję pod spodem linki do dwóch filmików (po niemiecku ale baaardzo łatwo można zrozumieć samo video), które mi bardzo rozjaśniły omawianą technikę:

Oslo stich i Asle stich

Jestem na etapie testowania techniki. Zaczęłam od prostego wykonania kilku rzędów wg pierwszego video. 
Rezultat: wielkie dziury... 
Wniosek: weź grubszą wełnę... ;)  

Z grubszą wełną poszło lepiej ale nadal dziury były zbyt wielkie jak na wietrzną zimową pogodę (zdjęcie drugie od dołu w angielskim poście). 
Wniosek: należy stosować tę technikę, ale nie zaciągać pętli na kciuku. Wełna jest na tyle gruba że nie skręca się, można więc spokojnie wyobrazić sobie że kciuk tam jest, ale finalnie zaciągnąć pętlę ciaśniej! 
Rezultat: ostatnie zdjęcie w angielskim poście: naalbinding jest zbity , dziury niewielkie. Po opanowaniu tej techniki można spokojnie zabrać się za robótki cieńszą włóczką.

Ten kawałek będzie rękawiczką...Oczywiście dam znać kiedy będzie gotowa:)

poniedziałek, 24 listopada 2008
Winter updates

Looong time I didn't post anything.  With the amount of work we have I do not have much time or force to do anything else apart of going for shopping... The work is in progress though to keep me alive during cold winter months;)

I am currently fixing Oki's doublet, after 4 years of wearing it by him! You know how it is- you make something, you don't finish and you tell yourself "I will do it tomorrow" which in reality means never:) But finally I managed to make some buttons for the sleeves adding a piece of fabric to make the whole sleeve a bit longer. It doesn't look particulary good but it is better than too short sleeves.

I also decided to try and make a 4-panel pattern for a dress from La Cotte Simple website. I wanted to try to make this pattern because almost all people I know are going for Herjolfsnes pattern or similair. My problem is that even though 4 panels and side/ front/back gores are the easiest version of dress making I know, I do not remember any findings showing this type of pattern. I will be happy if anybody could send me some links or info:)

I asked my friend to pin the fabric on me and we were trying to use the curved front method. I have no idea why I ended up with every part of the pattern beying of a different size and with a straight front line ...

Anyway, I cut it out and after pinning it looks quite good, I will post some pictures once finished:) It will be just a normal cotte simple with long sleeve, fastened at the front.

A po polsku to by było mniej więcej tak: zarobieni jesteśmy po łokcie nic nie robieniem, czytaj przychodzimy z pracy i padamy na twarz, więc w sumie len leży i czeka od kilku m-cy aż się nim zajmę... Zebrałam się w sobie i zabrałam się za krojenie sukienki, tym razem z 4 części według instruktarzu na tej stronce. I wszystko poszło dobrze, oprócz tego że wykrój miał mieć linię krzywą na przedzie a mi wyszła prosta... Wykrój również miał podtrzymywać biust...hmmm...albo nie ma co podtrzymywać albo coś nam z tym wykrojem nie wyszło;) Tak czy tak sukienka wykrojona, bo naprawdę chcę zobaczyć jak to będzie wyglądać.

Oprócz tego zabrałam się za naprawianie dubletu Okiego! Uf...4 lata się do tego zbierałam;) Przedłużyłam rękawy i doszyłam już guziczki. Zostały jeszcze dziurki i przedłużanie nogawic...

Nie mogę się też powstrzymać że by się nie pochwalić- zobaczcie co trafiłam na ryneczku za niską cenę!:

Wymaga wywietrzenia i nie jest duża: ok 31cm x 18cm x17cm, ale prezentuje sie nieźle:)