czwartek, 20 lipca 2006
Cape Wrath

Cape Wrath- najdalej na północny-zachód wysunięty kawałek Szkocji. Rok temu nie byłam w stanie się na niego dostać, bo tak wiało że prom (hehe, w rzeczywistości motoróweczka) nie pływał. A tu proszę, wybralismy się z Okim do Durness (tak, tak, to tam gdzie nagrodzona plaża) a w środę pogoda jak marzenie:) Przy takim słońcu Durness wygląda jak kraina bajek- zielone wzgórza, owce, błekitno-lazurowa woda i piaszczyste plaże:) Ech...Oki oczywiście najchętniej by tam został...Nie dziwię się- okna domku znajomych wychodzą na plażę, klify i ...owce oczywiście. Sielanka na maxa.

Oprócz końca Szkocji widzieliśmy tez największą dostępną jaskinię na całej wyspie brytyjskiej- Smoo Cave. Szkoda tylko, że przez upały wyschła rzeka która spada do jaskini wodospadem... Za to zwiedzanie za darmo:) Wiadomo- śpimy u Meggi, a w Durness wszyscy sie znają, więc nie wypada brać kasy od znajomych...

Ach, wybralismy się tez zobaczyć Puffiny- małe śmieszne ptaszki, które widnieją na każdje pocztówce ze Szkocji. Wybralismy sie no i ...nic. Nie było puffinów:( Za to mew jak zwykle całe tabuny...

No i jeszcze przyszła dziś paczka- moja kiecka bractwowa, giezełko, buty, wszystko...Nareszcie bedę wyglądać jak należy, bo po pokazie w Fort George powiedziłam, że juz nigdy więcej nie wyjdę w obcych męskich ciuchach... W końcu księżniczki muszą się cenić, prawda?;)

 widok z okna:)

 

 no i czy ktoś uwierzy że to Szkocja?

20:30, cailin5
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 lipca 2006
uff...off...

Off to takie dziwne zjawisko- pojawia się i zaraz znika...nawet jeśli jest w towarzystwie innych offów.  hehe, jakoś nie potrafię ich zwabić- może ja źle wabię? hmmm... dzisiaj udało mi się jednego zaciągnąć do kina, więc jadę sie odstresować na Piratów z Karaibów II:) a jutro znów do fabryki, byle do poniedziałku;)

17:34, cailin5
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 lipca 2006
Fabryka Marzeń

Moja fabryka marzeń nazywa się LifeScan i zatrudnia mnie od kilku dni. Wstaję rano, zaczynam zmianę i marzę, żeby już była 19:00...Czuję się jak w kosmosie- wszyscy noszą czepki na głowach, fartuchy, gumowe rękawiczki i zatyczki w uszach, przy czym połowa z nich mówi po polsku:) Praca nudna ale dobrze płatna, hehe, coś za coś... Ale przynajmniej spełniam dobry uczynek dla diabetyków;) tzn. tnę paseczki, których oni potem używają do sprawdzania swojej krwi, po czym pakuje je w fiolki, fiolki w worki...- fascynujące zajęcie:) Więc ciągnie się od offa do offa, a co:) w międzyczasie mały shopping na poprawę humoru i do przodu:)

Na poprawę humoru wybraliśmy sie też z Piotrkiem do Fort George na pokaz średniowieczny, w którym też z resztą finalnie sami braliśmy udział:) Pokaz konny był na duży plus, bo już dawno nie widziałam tak ujeżdżonych kobyłek:) Za to poziom dbałości o szczegóły w odtwarzaniu historii pozostawia do życzenia... Hehe, niech się cieszą, że to nie ja rządzę;)

21:28, cailin5
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 czerwca 2006
polski chleb - francuskie ciacha

Na high Street w centrum Inverness trwa targ. Przechodząc przypadkiem, zauważyłam na jednym ze straganów nic innego tylko...polskiego pączka! Patrzył na mnie i prosił: Zjedz mnie:) Nie uległam- hehe, za to zakupiłam od chłopaków piekarzy okrągły, pachnący bochenek  polskiego chleba:) Nie doszedł w całości newet do domu ... Oprócz tego na straganie w dzień targowy można dostac niemieckie wursty i salami, francuskie tartletki...ech...

Życzę wszystkim stęsknionym Polakom na wyspie, żeby targ zawitał też do nich:)

16:35, cailin5
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 czerwca 2006
A jednak chce troszkę:)
Hehe, a jednak chce:) Dostałam dziś pół etatu w sklepie z kartkami pocztowymi (Clinton Cards) ...Nie jest to szczyt marzeń, ale praca lekka i przyjemna przynajmniej:) Teraz trzymcie kciuki za jakieś dodatkowe godziny... Na dworze natomiast nadal zimno- jak dla mnie, bo szkockie dzieci zasuwają w krótkich rękawkach, taaaki upał jest:) Ja chyba nie zostałam stworzona do takiej temperatury. Chociaż z drugiej strony Szkoci nie mogą się nadziwic jak Polacy znoszą skoki temperatury z -15 do +35 stopni, hehe... A przeciez nic w tym niezwykłego, prawda?
18:42, cailin5
Link Komentarze (2) »
czwartek, 22 czerwca 2006
praca mnie nie chce

Hmmm...jakby to powiedziec- praca chyba nie jest mi pisana w tym kraju. Czyli sytuacja jak zwykle:  zadzwonimy do pani - ale ja nie mam telefonu! -  nie szkodzi, i tak zadzwonimy... Więc wypełniam niezliczoną ilośc application form, uśmiecham się, oni mi mówią że owszem, mój angielski jest very good i...na tym koniec. Hehe, w miedzyczasie pocieszam się, że jednak coś mi wychodzi i dziergam sznureczki jak oszalała:) Kto czai bazę ten wie co to takiego i jak się tego używa. Może rozkręcę małą manufakturę? Kto wie...

12:22, cailin5
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 19 czerwca 2006
Przyłapane

Mam je:) Nareszcie przyłapałam Higland Cows na pastwisku:)

19:06, cailin5
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 czerwca 2006
Dryfuję...
dryfuję...nie wiem w którą stronę, i to chyba najgorsze jest. W prawo? - w lewo? - decyzja jest trudna, a jakże... Tutaj z nim, czy tam bez niego? Nie wiem jak napisac kolejną baśń o ludziach stąd.
11:52, cailin5
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 czerwca 2006
Award Winning Beach- Durness

Tak mnie wzięło na wspomnienia...Buziaki dla Moni:)

19:46, cailin5
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 czerwca 2006
Nairn- 28stopni...
tak telegraficznie- sobota. Nairn. plaża. 28 stopni.morza szum, ptaków śpiew:) Cuudownie... oprócz tego wciąż czekam i taka mi przychodzi myśl do głowy, że chyba jednak nie chcą mnie zatrudnić...a dla tych co mają wolne i pracy nie szukają, spis turniejów na wyspie i nie tylko- http://www.historicevents.org/Jul06.htm, ciekawe czy uda mi się chociaż na jeden dotrzeć:)
13:14, cailin5
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6