wtorek, 22 sierpnia 2006
...i po polsku oczywiście, a co!

Udało mi sie dotrzeć na Chudów- po wielu perypetiach, typu stary dowód osobisty zamiast paszportu i psujący sie smaochód w deszczu... Ale jednak- i przez dwa dni było jak za starych dobrych czasów, znaczy się czułam tak, jakbym nigdzie nie wyjeżdżała:) Sznureczkowym szaleństwem zaraziłam babeczki, sama zaopatrzyłąm się w niezbędne drobiazgi i popsułąm jedną siateczkę...hehe, jak na jeden wyjazd to chyba starczy;) Teraz oglądam sobie prawie codziennie fotki i pocieszam się, że do Chudowa za rok już niedaleko. No i przecież mimo tego, że marzyłam o słońcuu na maxa, to padało tylko jedną noc a w Szkocji i tak nikt nie jest opalony, więc nie odstaję za bardzo;)

 

sesja oczywiście:)

 

Domin pod kieckami

No i ja w mojej robce:)

00:49, cailin5
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 sierpnia 2006
Re-enactment po szkocku

Ano pojechaliśmy (6 godzin w aucie), zobaczyliśmy (ruiny), zdobyliśmy (kasiure i pełne podziwu spojrzenia, hehe)... relacja fotograficzna tu, tu na dole:)

 no że niby słońce było i w ogóle sielanka...

 a tu  angielska grupa Company of Chivalry

 no i ruiny malownicze, zamek na planie trójkąta

12:52, cailin5
Link Komentarze (7) »