czwartek, 27 lipca 2006
ano co u mnie ;)

A co u mnie? po staremu:) dalej pracuję w fabryce, zasypiam na nockach i myślę sobie w trakcie pracy o wszystkim- bo tylko to moge robić oprócz mechanicznego kręcenia fiolkami... Więc przemyślałam już chyba wszystko, zaplanowałam podróże we wszystkie miejsca na ziemi itd. 

Teraz np. zaprząta mi umysł jutrzejszy wyjazd na Caerlaverock Castle, z bractwem oczywiście:) Straaszliwie się cieszę, poza tym przez te upały czuję sie prawie jak na wakacjach w Szkocji, więc bywa całkiem sympatycznie. A już za moment, już za chwilkę lecę do Polski:) Ech, martwi mnie tylko to, że na sierpień zapowiadają ochłodzenie, buuuuu... a ja od miesiąca marzę o kąpieli w jeziorze, grzaniu na słońcu i herbatce w sadzie u dziadka...Ale pewnie nie można mieć wszystkiego, hehe, jakie to życie sprawiedliwe...

Odkrywam powoli w jaki to tajemniczy sposób znika moja wypłata- proporcjonalnie do rzeczy wygrzebanych na ebay:) Książki o misiach dla Branwen, Pride and Prejudice i kilka innych bajerów, które  chciałam mieć od jakiegoś czasu... Kto to właściwie wymyślił, że można wszystko dostać na necie? Chyba w celu oszczędzenia muszę pozbyć się internetu:) Ale wtedy nie przekonam się czy ktokolwiek czyta te moje wypociny, hehe

No to dla tych wszystkich którzy czytają, poświęcę się jeszcze trochę;)

20:48, cailin5
Link Komentarze (2) »
piątek, 21 lipca 2006
PiS zabiera BIS

Nie wierzę- siędzę w Szkocji i wydaje mi się że w Polsce po staremu, a tu proszę- cenzura??? Mam wrażenie , że wzsystko co jest fajne, porządne, a tu angle wyskakuje taki LPR i mi sie już wszystkiego odechciewa:(

Nie lubię polityki, nie zajmuję się nią, ale od ostatnich wyborów nawet ja nie mogę nie zauważać co się dzieje u nas w kraju. I ręce mi opadają... Więc kto może niech przyłączy się do protestu na rzecz Bis Polskiego Radia! I niech Bóg/ Budda/ Perun ma nas w opiece, bo ja nie wiem co z tą Polską w takich rekach...

12:21, cailin5
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 lipca 2006
Cape Wrath

Cape Wrath- najdalej na północny-zachód wysunięty kawałek Szkocji. Rok temu nie byłam w stanie się na niego dostać, bo tak wiało że prom (hehe, w rzeczywistości motoróweczka) nie pływał. A tu proszę, wybralismy się z Okim do Durness (tak, tak, to tam gdzie nagrodzona plaża) a w środę pogoda jak marzenie:) Przy takim słońcu Durness wygląda jak kraina bajek- zielone wzgórza, owce, błekitno-lazurowa woda i piaszczyste plaże:) Ech...Oki oczywiście najchętniej by tam został...Nie dziwię się- okna domku znajomych wychodzą na plażę, klify i ...owce oczywiście. Sielanka na maxa.

Oprócz końca Szkocji widzieliśmy tez największą dostępną jaskinię na całej wyspie brytyjskiej- Smoo Cave. Szkoda tylko, że przez upały wyschła rzeka która spada do jaskini wodospadem... Za to zwiedzanie za darmo:) Wiadomo- śpimy u Meggi, a w Durness wszyscy sie znają, więc nie wypada brać kasy od znajomych...

Ach, wybralismy się tez zobaczyć Puffiny- małe śmieszne ptaszki, które widnieją na każdje pocztówce ze Szkocji. Wybralismy sie no i ...nic. Nie było puffinów:( Za to mew jak zwykle całe tabuny...

No i jeszcze przyszła dziś paczka- moja kiecka bractwowa, giezełko, buty, wszystko...Nareszcie bedę wyglądać jak należy, bo po pokazie w Fort George powiedziłam, że juz nigdy więcej nie wyjdę w obcych męskich ciuchach... W końcu księżniczki muszą się cenić, prawda?;)

 widok z okna:)

 

 no i czy ktoś uwierzy że to Szkocja?

20:30, cailin5
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 lipca 2006
uff...off...

Off to takie dziwne zjawisko- pojawia się i zaraz znika...nawet jeśli jest w towarzystwie innych offów.  hehe, jakoś nie potrafię ich zwabić- może ja źle wabię? hmmm... dzisiaj udało mi się jednego zaciągnąć do kina, więc jadę sie odstresować na Piratów z Karaibów II:) a jutro znów do fabryki, byle do poniedziałku;)

17:34, cailin5
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 lipca 2006
Fabryka Marzeń

Moja fabryka marzeń nazywa się LifeScan i zatrudnia mnie od kilku dni. Wstaję rano, zaczynam zmianę i marzę, żeby już była 19:00...Czuję się jak w kosmosie- wszyscy noszą czepki na głowach, fartuchy, gumowe rękawiczki i zatyczki w uszach, przy czym połowa z nich mówi po polsku:) Praca nudna ale dobrze płatna, hehe, coś za coś... Ale przynajmniej spełniam dobry uczynek dla diabetyków;) tzn. tnę paseczki, których oni potem używają do sprawdzania swojej krwi, po czym pakuje je w fiolki, fiolki w worki...- fascynujące zajęcie:) Więc ciągnie się od offa do offa, a co:) w międzyczasie mały shopping na poprawę humoru i do przodu:)

Na poprawę humoru wybraliśmy sie też z Piotrkiem do Fort George na pokaz średniowieczny, w którym też z resztą finalnie sami braliśmy udział:) Pokaz konny był na duży plus, bo już dawno nie widziałam tak ujeżdżonych kobyłek:) Za to poziom dbałości o szczegóły w odtwarzaniu historii pozostawia do życzenia... Hehe, niech się cieszą, że to nie ja rządzę;)

21:28, cailin5
Link Komentarze (2) »