niedziela, 19 listopada 2006
powrót do korzeni

Wracamy do korzeni... do samego początku (a bynajmniej cofamy się łądnych parę lat wstecz:)) czyli... upiekliśmy chleb! Nie wytrzymałam, musiałam sie pochwalić :) Podobno chleb (taki na zakwasie, a co!) trzeba chociaż raz w życiu zrobić samodzielnie, więc jak to- my nie zrobimy? Co prawda rolę grała tu raczej potrzeba zjedzenia normalnej pajdy niż zew tradycji, ale jedno z drugim nierozerwalnie się łączy... Chłopaki śmiali się że siedzę przed piekarnikiem i gapię się jak rośnie... A ja chciałam uchwycić ten zapach i klimat pieczenia chleba, którego nie można zwinąć w kulkę i nie trzeba grilować żeby jakoś smakował... Dla mnie to rodzaj magii, może nie w chlebowym piecu, ale na taki tez kiedyś przyjdzie czas:) Tak czy tak, oto nasz wypiek:

No i przepis, wyproszony od kolegi Pawła, który to zaraził mnie tym pomysłem i chwała mu za to:)

3 kubki mąki pszennej

2 kubki wody

zakwas

3 Ł mąki żytniej- wymieszać wszystko i odstawić na 3 godziny

Potem: 0,5 paczki drożdży świeżych + 1Ł mleka ciepłego + 1 ł cukru- wybełtać i odstawić do wyrośnięcia. Następnie wlac to do mieszanki nr 1, dodać 2 kubki mąki pszennej, 3 ł soli, 2 Ł oleju i od 0,5 do 1 kubka wody- wyrabiać pzrez 5 minut (może być mikserem).

Wlać ciasto do blaszek (wysmarowanych margaryną i wysypanych mąką), poczekać aż ciasto wyrośnie trochę ponad brzeg i wstawić do piekarnika. Piec przez 15 min w temp. 220 stopni, potem 30 minut w 180 stopniach. Smacznego!

Zakwas- ja dostałam słoiczek z zakwasem od Pawła, więc miałąm ułatwione zadanie, ale myślę, że na google znajdziecie jakiś dobry przepis:)

21:51, cailin5
Link Komentarze (2) »